Pacjent Polski

...upadamy, kiedy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem... Dzięki Pacjentom Polskim nigdy nie upadnę.

Wpis

poniedziałek, 08 lipca 2013

Zła doktorynka, zła...

PP: - Przyszłam po leki dla męża.

L: - A gdzie jest mąż?

PP: - No jak to gdzie? W domu, dopiero z pracy wrócił, to zmęczony.

L: - Ale od pół roku nie był w poradni.

PP: - I co z tego?

L: - Żeby wypisać leki, muszę zbadać pacjenta.

PP: - Jakim prawem?!

L: - Jako lekarz muszę..

PP: - To oburzające! Pani sobie raczy żartować!

L: - Nie, nie żartuję.

PP: - Ja złożę skargę! Badać jej się zachciewa!

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
doktorynka
Czas publikacji:
poniedziałek, 08 lipca 2013 19:38

Polecane wpisy

  • Ale że co?

    PP: - Pani doktor, jakie mnie nieszczęście spotkało, całe jelita na wierzchu! L: - Jak to jelita?? PP: - No bo to było tak, że ja dzisiaj parkowałam i uderzyłam

  • się należy?

    PP: - Pani mi tu takie zaświadczenie wypisze, że ja nie mogę pracować. L: - Ale dlaczego? PP: - Bo mi do kuratora potrzebne, żeby mi nie kazał do urzędu pracy i

  • Refleksja

    L: - Pije pan alkohol? PP: - Nie no, skąd.... L (sprytna przechera): - A piwo pan pije? PP: - Pewnie, codziennie! L: - A ile? PP: - No tak ze trzy... L: - Trzy

  • Jak do neurologa się wybierałem.

      Każdego czasami dopada jakaś przypadłość. Mnie też coś zaczęło się psuć więc lekarz rodzinny zaordynował wizytę u neurologa. Dumnie dzierżąc w ręce skier

  • Niektórzy nigdy nie chorują?

    Czemu niektórzy nigdy nie chorują? Każdy z nas zna co najmniej jedną osobę, która nigdy nie choruje i nie chodzi na zwolnienia lekarskie. Sezon przeziębień końc

Kanał informacyjny

Prawdziwe historie z codziennej praktyki lekarskiej.

Bez ubarwień. 

Bez zmyślania.